„Jego Ekscelencja Prezydent Sosnowca' - socjalista Aleksy Bień ANDRZEJ KONIECZNY
Producent: [65]' [99]
Cena: 7,00 zł
ŚIN 1987, stan bdb- (podniszczona lekko okładka), str 164
ISBN 83-7008-036-7
...W przerwie obrad Bienia nieoczekiwanie zaproszono do apartamentów marszałka Sejmu, gdzie ku swemu zaskoczeniu zastał starego znajomego z nielegalnej działalności przed I wojną światową, wówczas kopalnianego lekarza, następnie ministra i generała dr. Felicjana Sław oja-Składowskiego.
— Mówcą pan pozostał przednim, o refleksie znakomitym, szkoda, ?P służy złej sprawie — takimi słowami powitał Bienia.
— Nie rozumiem, panic generale.
— Pańskie wystąpienie to woda na młyn komunistów.
— Tak nam do nich daleko, jak i panom teraz do socjalizmu, chociaż kiedyś, ale mniejsza z tym... Jestem reprezentantem partii klasy robotniczej, której dzieje się krzywda, i moim obowiązkiem jest stanąć w jej obronie.
— Hola, pani pośle! Występuje pan w obronie warchołów i burzycieli porządku ustanowionego przez prawo.
— Jest to obraźliwe, co pan powiedział o ludziach pozbawionych środków do życia i zdesperowanych.
— Obawiam się, że nie znajdziemy wspólnego języka.
— Ja też się obawiam.
— Szkoda, że taki talent się marnuje. A nam w administracji potrzeba ludzi zdolnych, odważnych. Niech pan pomyśli o przyszłości, kadencja poselska kiedyś się skończy, ma pan przecież żonę, dzieci,..
— Dziękuję za okazaną troskę o moją rodzinę, ale sam potrafię dbać o jej interesy.
Generał bez słowa, wyciągnął do Bienia rękę na pożegnanie, i na tym zakończyła się rozmowa..
Zamiast wstępu
Abyśmy byli policzeni jak ludzie
Ze swoją spluwą pójdę na 'armaty
Z czarnym orłem na bakier
By nie być jak piasek
Już zachodzi czerwone słoneczko
Zwycięstwo
Jego ekscelencja, prezydent
Hola, panie pośle
,„Okrzeja-Odra"
Z dala od bliskich
Na wozie i pod wozem
Bibliografia
Spis ilustracji.
ISBN 83-7008-036-7
...W przerwie obrad Bienia nieoczekiwanie zaproszono do apartamentów marszałka Sejmu, gdzie ku swemu zaskoczeniu zastał starego znajomego z nielegalnej działalności przed I wojną światową, wówczas kopalnianego lekarza, następnie ministra i generała dr. Felicjana Sław oja-Składowskiego.
— Mówcą pan pozostał przednim, o refleksie znakomitym, szkoda, ?P służy złej sprawie — takimi słowami powitał Bienia.
— Nie rozumiem, panic generale.
— Pańskie wystąpienie to woda na młyn komunistów.
— Tak nam do nich daleko, jak i panom teraz do socjalizmu, chociaż kiedyś, ale mniejsza z tym... Jestem reprezentantem partii klasy robotniczej, której dzieje się krzywda, i moim obowiązkiem jest stanąć w jej obronie.
— Hola, pani pośle! Występuje pan w obronie warchołów i burzycieli porządku ustanowionego przez prawo.
— Jest to obraźliwe, co pan powiedział o ludziach pozbawionych środków do życia i zdesperowanych.
— Obawiam się, że nie znajdziemy wspólnego języka.
— Ja też się obawiam.
— Szkoda, że taki talent się marnuje. A nam w administracji potrzeba ludzi zdolnych, odważnych. Niech pan pomyśli o przyszłości, kadencja poselska kiedyś się skończy, ma pan przecież żonę, dzieci,..
— Dziękuję za okazaną troskę o moją rodzinę, ale sam potrafię dbać o jej interesy.
Generał bez słowa, wyciągnął do Bienia rękę na pożegnanie, i na tym zakończyła się rozmowa..
Zamiast wstępu
Abyśmy byli policzeni jak ludzie
Ze swoją spluwą pójdę na 'armaty
Z czarnym orłem na bakier
By nie być jak piasek
Już zachodzi czerwone słoneczko
Zwycięstwo
Jego ekscelencja, prezydent
Hola, panie pośle
,„Okrzeja-Odra"
Z dala od bliskich
Na wozie i pod wozem
Bibliografia
Spis ilustracji.