PODRÓŻE DO WIELU ODLEGŁYCH NARODÓW ŚWIATA Jonathan Swift
W czterech częściach
Przez LEMUELA GULLIVERA,
początkowo LEKARZA OKRĘTOWEGO,
a następnie KAPITANA licznych okrętów.
Przełożył
MACIEJ SŁOMCZYŃSKI
WL, 1982, stron 326, stan książki db+ (przykurzona)
ISBN 83-03-00752-x
Nie znam drugiej książki, która w podobnie bezlitosny sposób rozprawiałaby się z całą ludzkością, z samą jej naturą i wszystkimi stworzoną przez nią instytucjami. Mizantropia pisarza narasta z każdą kolejną „podróżą" jego bohatera, by w dwóch ostatnich częściach dzieła, w podróży do Laputy i do kraju Houyhnhnmów, przybrać już wymiar zdecydowanego obrzydzenia i groźnej nienawiści do wstrętnych Yahoos,'istot przeraźliwych i zbrodniczych, pozbawionych choćby cienia jakichkolwiek zalet Lecz" chociaż ten stopień mizantropii można by uznać za objaw niema, patologiczny, przyznać trzeba, że Swifta — pisarza o wrażliwości wyjątkowej — usprawiedliwia w dużej mierze obserwowana przez niego współczesna mu rzeczywistość, będąca punktem wyjścia dla tak gorzkiej satyry.
Znamienne, że wbrew obawom pisarza Podróże, jakkolwiek wzbudziły oczywiście — zwłaszcza wśród whigów — głosy zjadliwej krytyki (ukazujące, jak pisze współczesny uczony — „portret Swifta w duchownej sukience, która zaledwie potrafi przykryć diabelskie kopyto"), zostały na ogół przyjęte, zwłaszcza przez tych, których zawarta w nich satyra powinna szczególnie dotknąć — stosunkowo łagodnie.
Dzieło Swifta (i to właśnie czyni je atrakcyjnym dla czytelników każdego wieku) jest także bajką, fantastyczną bajką, antycypującą surrealizm choćby tylko w drobiazgowości opisu realistycznych szczegółów, w otoczeniu będącym wytworem niezwykłej wyobraźni. Styl Swifta, ściśle odpowiadający treści utworu, jest w Podróżach elementem artystycznym o wyjątkowym znaczeniu.
(z Posłowia J. Kydryńskiego) - z okładki
Przez LEMUELA GULLIVERA,
początkowo LEKARZA OKRĘTOWEGO,
a następnie KAPITANA licznych okrętów.
Przełożył
MACIEJ SŁOMCZYŃSKI
WL, 1982, stron 326, stan książki db+ (przykurzona)
ISBN 83-03-00752-x
Nie znam drugiej książki, która w podobnie bezlitosny sposób rozprawiałaby się z całą ludzkością, z samą jej naturą i wszystkimi stworzoną przez nią instytucjami. Mizantropia pisarza narasta z każdą kolejną „podróżą" jego bohatera, by w dwóch ostatnich częściach dzieła, w podróży do Laputy i do kraju Houyhnhnmów, przybrać już wymiar zdecydowanego obrzydzenia i groźnej nienawiści do wstrętnych Yahoos,'istot przeraźliwych i zbrodniczych, pozbawionych choćby cienia jakichkolwiek zalet Lecz" chociaż ten stopień mizantropii można by uznać za objaw niema, patologiczny, przyznać trzeba, że Swifta — pisarza o wrażliwości wyjątkowej — usprawiedliwia w dużej mierze obserwowana przez niego współczesna mu rzeczywistość, będąca punktem wyjścia dla tak gorzkiej satyry.
Znamienne, że wbrew obawom pisarza Podróże, jakkolwiek wzbudziły oczywiście — zwłaszcza wśród whigów — głosy zjadliwej krytyki (ukazujące, jak pisze współczesny uczony — „portret Swifta w duchownej sukience, która zaledwie potrafi przykryć diabelskie kopyto"), zostały na ogół przyjęte, zwłaszcza przez tych, których zawarta w nich satyra powinna szczególnie dotknąć — stosunkowo łagodnie.
Dzieło Swifta (i to właśnie czyni je atrakcyjnym dla czytelników każdego wieku) jest także bajką, fantastyczną bajką, antycypującą surrealizm choćby tylko w drobiazgowości opisu realistycznych szczegółów, w otoczeniu będącym wytworem niezwykłej wyobraźni. Styl Swifta, ściśle odpowiadający treści utworu, jest w Podróżach elementem artystycznym o wyjątkowym znaczeniu.
(z Posłowia J. Kydryńskiego) - z okładki